Historia Skawiny w pigułce

Skawińskie tradycje

  Dzięki długoletniej działalności archiwistycznej Towarzystwa Przyjaciół Skawiny zachowało się wiele przekazów dotyczących nieznanych już być może skawińskich zwyczajów i obrzędów. Gdy kończył się np. karnawał i nadchodziły dni zapustne, mający poczucie humoru Skawinianie przebierali się za Żydów, Cyganów, kramarzy, kominiarzy, mężczyźni za kobiety, a kobiety za mężczyzn. Przebierańcy chodzili po domach, gdzie śpiewali żartobliwe piosenki i recytowali zabawne wierszyki, a gospodarze częstowali przybyłych żywnością (czasami nawet i wódką...). W czasie zapustów „chodził" też po Skawinie tzw. „Kantek". Była to kukła ze słomy, okryta płaszczem, pod którym chował się parobek. Z „Kantkiem" chodzono po domach, gdzie żartowano i śpiewano każąc „Kantkowi" wyczyniać rozmaite sztuczki. Podobno od postaci owego „kantka" wzięło się przezwisko nadane Skawinianom przez mieszkańców okolicznych wiosek. Chcąc im dokuczyć mówili: „Ty skawiński kojtku!..." Zapustne obrzędy były bardzo popularne jeszcze pod koniec XIX w.

Istnieje również zwyczaj, związany z Niedzielą Palmową, noszenia do kościoła specjalnie w tym celu przygotowanych Palm: w Skawinie były one robione z gałązek kwiatowych trzynnikalancetowatego oraz z leszczynowych grubych prętów. Po niedzielnej mszy chłopcy z poszczególnych wiosek spod Skawiny dzielili się, a następnie rozpoczynały się... bójki przy pomocy palm pomiędzy poszczególnymi grupami. Ponieważ palmy miały do jednego metra długości, szczególnie unikano tych z dużą ilością leszczynowych kijów...

W następującą po Niedzieli Palmowej w środę z poświęconych już palm robiono krzyżyki, które gospodarze wbijali na polach w każdy obsiany kawałek ziemi. Miało to chronić zbiory przed gradobiciem oraz innymi klęskami. Ostatni krzyżyk przybijano do drzwi domu. Kije z palemek były również wykorzystywane w lany poniedziałek, kiedy to chłopcy chodzili z tzw. „buckami", czyli właśnie tymi kijami. Chodzili do poszczególnych domów i rzucali kije na ziemię. W zamian za to gospodarz ofiarowywał im drobny poczęstunek. Również w lany poniedziałek lano wiadrami ludzi idących do kościoła i goniono po ulicach panny. Skawińscy strażacy wytaczali ze strażnicy pompę i lali przechodniów idących ulicą.

 

W Wielki Piątek nocą w pobliskich wioskach chodzą gromadami chłopcy i robią różne szkody mieszkańcom – zdejmują bramkę z ogrodzenia i zanoszą na drugi koniec wsi, pranie które suszy się na polu może znaleźć się na drzewach, tam gdzie mieszkają panny malują wapnem lub emulsją szyby w oknach. Psotę robiono również skłóconym sąsiadom – zabierano i wóz i zaciągnięto go na drugie pole sąsiada. 

 Wielkim wydarzeniem w życiu Skawiny oraz okolicznych wsi był odpust w Tyńcu (święto Piotra i Pawła)– dniu 29 czerwca. Liczne były kramy z zabawkami, piernikami „całuskami", młodzież bawiła się na karuzelach. Po mszy świętej hucznie bawiono się, było picie piwa, jedzenie lisieckiej kiełbasyy i golkowickich kukiełek. Zwyczaj ten, powstały w XIX w., przetrwał aż do lat 30. XX w.

Jesienią, w czasie kopania ziemniaków i „brania" lnu, odbywały się tzw. "tłuki", które polegały na tym, że zamożniejsi gospodarze zapraszali ze wsi kilkanaście albo i więcej osób i wspólnymi siłami wykonywano zaplanowane prace. Być może len był uprawiany przez mieszczan w XIX w. nie tylko dla korzyści, a właśnie jako pretekst do wspólnego spędzania długich i chłodnych jesiennych wieczorów...

Dzisiaj kontynuacją dawnych obrzędów pozostają jedynie dożynki, organizowane co roku w innej wsi wspólnie z poszczególnymi radami sołeckimi. W ich trakcie przeprowadzane są np. wybory miss Krakowianki przedszkolaków czy też występy zespołów folklorystycznych.


 


 

Ta strona internetowa została utworzona bezpłatnie pod adresem Stronygratis.pl. Czy chcesz też mieć własną stronę internetową?
Darmowa rejestracja